czy ktos jest w stanie wyjasnic dlaczego w B-stoku
jak autobus przyjezdza na przystanek to tlumek tych
ktorzy zamierzaja wsiasc staje natychmiast dokladnie
naprzeciw kazdych drzwi w taki sposob ze wychodzacy
musza przeciskac sie pomiedzy nimi przy wysiadaniu.
Pytam o te sprawe, gdyz nie trudno zauwazyc ze (sposrod
miast w ktorych mialem okazje jezdzic komunikacja miejska)
tylko w B-stoku mozna spotkac sie z tak bezrozumnym (no bo
jak to inaczej okreslic?) zachowaniem sie ludzi na przystankach.
Czy ktos potrafi wyjasnic ten 'fenomen'?
Chetnie poznam uzasadnienie. :)
CB