No wlasnie..gramatyka...z opowiadan znajomej wnioskuje, zreszta ona sama
to
stwierdzila, ze tam nie ma "czasu" na gramatyke...zbyt szybko sie wszytko
dzieje, jest jakby wpajane mechanicznie, wykowanie na pamiec...No, ale
jezeli u kogos ta metoda sprawdza sie to super...Ja tam wole dalej
siedziec
ze slownikeim Collinsa i tlumaczyc sobie teksty z okladek CD...a wymowa?
No
coz, to juz zawartos krazka, ktory przykrywa wspomniana wczesniej
okladka...:)
Witam
Z ryciem na pamięć też bym się nie do końca zgodził (częściowo na pewno) ale
(jak to piszą w jednej z książek do callana) gdy my bylismy nieco mniejsi
(gdy na księdza wołaliśmy Zorro, skakaliśmy z dywanów i na deskorolkach
wjeżdżaliśmy pod szafy ;) też najpierw uczyliśmy się mówić, później pisać, a
dopiero gdzieś w podstawówce uczyliśmy się gramatyki, z której w wieku lat
dwudziestu kilku nie wiele pamiętamy, ale praktyczne stosowanie jej zasad
nie sprawia nam problemów - wiemy jak trzeba mówić i pisać, ale nie zawsze
potrafimy to fachowo wytłumaczyć jej reguły innym.
I tu widzę małą analogię do callana.
A metoda z okładkami i słownikiem collinsa też jest mi znana ;)
ale ostatnio wolę "leo's plugin" do winampa - w winampowym browserze po
kilku kliknięciach wyświetla tekst słuchanego aktualnie utworu. A później to
tylko śledzenie tekstu odpalony collins (zminimalizowany) i CTRL+C na
zaznaczonym - nieznanym słówku i collins tłumaczy nam bez wpisywania.
Pozdrawiam, kolorowych, smacznych słów.
________________
Pozdrawiam
Paweł